poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Czas na powrót i zmiany

Postanowiłam wrócić do pisania i tworzenia jednak w nieco zmienionej formule. Własciwie to blog przestanie być tylko blogiem o tworzeniu kartek a zacznie być, mam nadzieję, blogiem o "kreatywnosci".
Jeszcze chwilkę to potrwa, tymczasem zapraszam na mojego fotobloga, gdzie znajdziecie zdjątka lepsze i gorsze ale moje.

niedziela, 10 stycznia 2010

W nowy rok robię krok

Maly krok ale zawsze.... Na wyzwanie z Art-piaskownicy, szczególy tu http://art-piaskownica.blogspot.com/2010/01/monochromatycznie-5-czerwony.html





Nie mogę dojsć do ladu z blogiem. Nie pisze polskich liter- może ktos wie dlaczego?

środa, 18 listopada 2009

Świątecznie i....

Trochę kartek w świątecznych klimatach. Niniejszym sezon uważam za otwarty.










I kilka z okazji Chrztu. I żeby nie było nic o plagiatach, to powiem, że gdy zobaczyłam identyczne świeczki z "nakapanym woskiem"- szlag mnie trafił-już myślałam, że taka kreatywna jestem, a tu klops.









wtorek, 3 listopada 2009

O tym i owym

Można powiedzieć- wracam do normalności. Bardzo długo nie mogłyśmy z córką dojść do siebie po przeziębieniu, ale już jest zdecydowanie lepiej. Choroba i jesienne zmęczenie dały o sobie znać , zabierając chęci do pracy.
wracam i pokazuję. Wiązanki na groby najbliższych zrobione z wszelakiego zielska znalezionego na działce i przywiezionego przez moją mamę. Wstążka zrobiona z tiulu usztywnionego w żelatynie.




A to zdjęcia ze spaceru w piękny, słoneczny choć zimny jesienny dzień.








poniedziałek, 12 października 2009

Dalej w jesiennych klimatach


Jesienny, wrzosowy wianek, zrobiony jeszcze zanim dopadło mnie katarzysko paskudne, które dobrze się u mnie czuje i nie ma zamiaru jeszcze wyjechać- a nie jest mile widzianym gościem.
Do wianuszka przyczepione jest ręcznie szyte serduszko ( nie jabłuszko, choć na to wygląda).





Do tego aniołek inspirowany papierowymi aniołkami Cynki. Prawie w całości szyty ręcznie, usta mi nie wyszły, na usprawiedliwienie napiszę, że potwornie trudno wyszywa się w polarze.
Serduszka wyszydełkowałam jakiś czas temu i wreszcie mogłam do czegoś użyć




Pozdrawiam ciepło wszystkich z nosami jak burak i tych z normalnymi też.


sobota, 10 października 2009

I ...

Kocham jesień za jej bogactwa- kolorów, przysmaków, zapachów.
Nienawidzę za wirusy itp.
Ledwie uporaliśmy się z jednym wrednym wirusem już następny czychał i dopadł Wiolcię, więc znów siedzimy w domu od poniedziałku. Jakby mało było, to w końcu dopadł i mnie, więc siedzę z nosem jak kartofel, chusteczki znikają w tempie ekspresowym (dobre samopoczucie też).

Jedyny plus to to, że tuż przy przychodni rosną kasztany i udało nam się nazbierać ich całe mnóstwo. Liści za to nie było, więc tylko kilka uzbierałam i zrobiłam coś różyczkopodobnego.





Podczas choroby dzieci się nudzą, więc z kasztanów powstał ten i inne stwory.





Zdjęcia kiepskie- takie jak pogoda.

wtorek, 6 października 2009

Pierwsze koty za płoty

Jak w tytule- moje pierwsze wprawki w decoupage'u. Właściwie pierwsze, które można pokazać, bo wcześniej były próby, ale...
Wiele jeszcze tu niedociągnięć, ale i tak jestem ogromnie zadowolona z efektu.
Na pierwszy ogień poszły prawidła, drewniane. Pomalowane białą akrylówką, na brzegach nałożony preparat do spękań. Na to wszystko lakier- to on miał popękać, a w spękania wtarłam patynę. Spękania są maleńkie, prawie niewidoczne. No i oczywiście musiałam upaćkać farbą metalowy element, teraz muszę szukać metalowej szczotki i to wyczyścić.






A to już puszki po cuksach. Stały sobie takie szare, nijakie, smutne...

Pierwszą zrobiłam zwyczajną, tylko farba, motyw, próba cieniowania (nieudana) i lakier.
Drugą pomalowałam najpierw farbą fioletową, na to medium do spękań, to samo, którego użyłam do prawideł, potem biała akrylówka naniesiona gąbeczką. Już podczas nanoszenia białej farby zaczęły być widoczne ogromne spękania, oczom nie mogłam uwierzyć. Czemu takie różne efekty- nie mam pojęcia.Duże spękania podobają mi się o wiele bardziej.